podróż do Berlina
druk | |
Od czasu podróży do Berlina, tak okrutnie przerwa¬nej przez śmierć jej ojca, matka moja nie przestała studiować niemieckiej literatury i filozofii. Aby jednak ukończyć obraz tego kraju, który zamierzała przedsta¬wić Francji, potrzebny jej był nowy pobyt w Niem¬czech. Jesienią 1807 roku pojechała do Wiednia i w to¬warzystwie księcia de Ligne*, marszałkowej Lubomir-skiej i innych, odnalazła te światowe maniery, tę ła¬twość rozmowy, które miały w jej oczach tyle uroku. Rząd austriacki, wyczerpany wojną, nie miał wtedy dość siły, by stać się ciemiężcą na własny rachunek, zachowywał jednak wobec Francji postawę nie pozba¬wioną pewnej niezależności i godności. Ci, których ści¬gała nienawiść Napoleona, mogli jeszcze w Wiedniu znaleźć schronienie, toteż rok spędzony tam przez moją matkę był rokiem najspokojniejszym od czasu jej wygnania. Po powrocie do Szwajcarii, gdzie poświęciła dwa la¬ta spisywaniu swoich myśli na temat Niemiec, szybko dostrzegła postępy, jakie z każdym dniem czyniła ty¬rania cesarza, i zaraźliwą szybkość, z jaką szerzyła się paiju stanowisk i obawa niełaski. Niewątpliwie kilku przyjaciół w Genewie i we Francji dochowało mojej matce wierności w nieszczęściu, dało dowód odwagi i stałości. Ale ci, którym zależało na dobrych stosun¬kach z rządem lub którzy ubiegali się o jakieś stano¬wisko, zaczęli unikać jej domu i odradzali ludziom nieśmiałym, by tam bywali.
fryzury | ogłoszenia w regionie | pokoje wisła